To Szopka?

Widzę, że to co dzieje się dookoła to szopka, teatr prowokacji, że jest to zbyt chore, żeby nazwać to rzeczywistością, jednak jest to wciąż coś co trwa, co triggeruje, co nie chce zniknąć i co jest jedyną jednak rzeczywistością doświadczalną.

Dlaczego nie znajduję osób podobnych do mnie. Podobno podobne przyciąga podobne. Czy naprawdę mam gdzieś jakoś kupić karabin i strzelać do wszystkiego naokoło, żeby pokazać, że traktuję tę „rzeczywiatość” poważnie?

Jeśli każdy inny jest mną, to dlaczego mam takie problem podejść i pogadać, poprosić o pomoc lub o szmalec?