Czy można robić dobro, służyć dobru gdy wszystko jest już dobre?

Gdy wszystko jest już dobre, bo zrozumiało się, że jakoś ani dobro ani zło nie istnieje, tylko jest to co jest i to co jest – jest jakoś dobre. To czy można nadal jakoś służyć temu dobru, którego w sumie to nie ma -? Jak służyło się dobru wcześniej, gdy w dobro i zło się wierzyło? Czy trzeba sobie jakoś na nowo dobro i zło wymyślić, żeby mieć nadal o co walczyć?

Albo gierki albo miłość

Aby służyć dobru należałoby uznać, że są jakieś dwie strony barykady, które są ze sobą w opozycji, nie znoszą się i należałoby uznać, że jedna z tych stron lepsza od drugiej i tej jednej – lepszej stronie należałoby wtedy służyć. To taka konceptualna wersja myślenia, nabyta, nie spontaniczna, tylko wyuczona. Spontaniczna i wyuczona to byłaby taka, w w której nie robi się kalkulacja intelektualna, tylko oznaką dobrego i złego jest bezpośrednio reakcja ciała i to jak się ono czuje. Nawet nie uzmysłowienie sobie jak ciało czuje się, tylko odczucie ciała byłoby automatycznie – jednakowo tym uzmysłowieniem sobie, co oznaczać by mogło, że ciało w jakiś sposób jest też jakimś umysłem – mózgiem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *