Czy tam gdzie wszyscy sobie absolutnie ufają pieniądze byłyby potrzebne?

Po pierwsze, czy to w ogóle możliwe, żeby wszyscy sobie ufali? Nawet gdyby wszyscy byli jednym – czy nie byłoby wtedy możliwości, żeby jednak robić sobie jakieś psikusy? – nawet gdyby czytali sobie w myślach…

Pewnie byłoby to możliwe, bo jeśli zrodziłaby się chęć robienia psikusów – zrodziłbym się tez na to sposób.

Można też transponować tytułowe pytanie – bo czy skoro jest w ogóle pytanie o pieniądze, relacje do nich, a może lepiej nazywać je finansami lub środkami finansowymi, to czy nie jest tak, że ludność została wprowadzona ułudę tego, że wszyscy sobie ufają, wszyscy są jednym – wobec czego nie ma potrzeby ich posiadania/dysponowania nimi, bo po co skoro to co ma być to już jest. Oni już tu są, Eden – Niebo już tu jest, wszystko już tu jest, więc po co pieniądze – środki finansowe – banknoty – bilety pieniężne – znaki obrotu handlowego.

Albo – po co komu seks – jeśli zbiorowa orgia już jest -?

Życie Polaka wygląda na nieustanne ściskanie i rozprężanie, wzlot i upadanie w jednym czasie. To wspaniały akumulator – żywy zderzacz! Oto bowiem Polak nie może i już to ma jednocześnie.

Z góry przyszła czeska taczka z Chrześcijaństwem w którym już wszystko jest, a dołu podwaliny Lechickie – i to jest kanapka – na między nimi kryje się Rzeczpospolita

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *