Sztuka pozwolić komuś się zabić…

Jedna z trudniejszych życiowych sztuk/wyzwań to pozwolić komuś kto chce się zabić – zrobić to. Nie jeden, może wielu, może całe narody bazują na tym, że gdy będą chcieli się zabić, kogoś to wzruszy i on się na to nie zgodzi. I prawdopodobnie ci samobójcy na to właśnie liczą, albo tymi swoimi samobójczymi postawami i działaniami pokazują – niekochanie siebie przez innych. „My się chcemy zabić, a wy nas ratujecie? Chyba coś z wami nie tak, z mami też, ale zabawmy się kto jest głupszy, a może kto mądrzejszy”

Ratowanie kogoś kto chce się zabić wygląda na ten sam wzorzec, co sama chęć zabicia się, ale na drugą stronę tego kija. Być może cała chęć umartwiania się wynika właśnie z tego wzorca – że przyjdzie ktoś z zewnątrz. Wygląda to na podstawowych mechanizm od-prawomocnienia siebie, liczenie na kogoś z zewnątrz zamiast na siebie. Jest też wyparciem swojej boskości i godności.

Sama zgoda na to, że ktoś się chce zabić może być wyrazem postawy zgody na śmierć a także i zgody na życie, bo kiedy kończy się ta gra w umartwianie, umniejszanie sobie, to zacząć się swoje życie.

Zgoda na życie jest pewnie zgodą na nie wchodzenie w gierki lub aby te tendencje wchodzenia w gierki zostały przejęte przez kogoś innego. Pewnie można wydobywać życie z prowadzenia gierek, a można też wydobywać życie z czegoś innego – być może chodzi tu o bycie strażnikiem życia, które jest i które nie potrzebuje wydobywania z czegokolwiek – bo życie jest, istnieje, bywa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *