Czy Choroba to choroba?

Z punktu widzenia Nieświadomości i Głupoty, Choroba to jest coś czego się nie chce, co jest złe, co uszkadza, co zabija, co nie daje żyć.

Z puntu widzenia Świadomości i Mądrości, Choroba jest oznaką, że coś działa prawidłowo, to znaczy Choroba jest wywoływana przez dobre mechanizmy, które działają w powtarzalny sposób i przez sam fakt powtarzalności tych mechanizmów oznacza, że jest czymś przemyślanym i dobrym, a nie dziełem losowości i przypadku.

  • Choroba przywołuje do porządku,
  • Jest oznaką szczerości Chorego (co oznacza że jest oznaką jego zdrowia) bo jeśli to co wewnątrz jest zgodne z tym co na zewnątrz, to człowiek wykazuje większe zdrowie niż gdyby to nie było ze sobą zgodne,
  • poprzez Chorobę coś się uwalnia ze wewnątrz na zewnątrz, szuka ujścia.

Z punktu widzenia Świadomości i Mądrości, choroba jest bardzo dobra i potrzebna, bo zatrzymuje Chorującego w szkodliwym jego działaniu.

Wypadki. Czy na pewno niechciane?

Choroba jest też specyficznym rodzajem lub oznaką pozostałości po Wypadku. Czym jest Wypadek? Przez Wypadek można rozumieć zakłócenie naturalnego przebiegu wydarzeń, który byłby niezakłócony gdyby dział się w myśl tego co na rozeznanym poziomie. Człowiek ma swoją Nierozeznaną (zwana Nieświadomą lub Podświadomą) część Umysłu, w którym znajdują się różne Przekonania, Definicje, Zapatrywania, Dążenia. Wypadek oznacza, że zadziewa się coś niechcianego przez Rozeznaną część Umysłu, że ta Nierozeznana część bierze górę nad Rozeznaną. Wypadek zawsze oznacza zmianę, a zmiana lub ostrzeżeniem przed nią i zawsze może być postrzegana jako coś dobrego, ponieważ jest oderwaniem się lub próbą wyjścia z jakiegoś Zastoju i Stagnacji. Zastój lub Stagnacja jest opozycyjna wobec Życia.

Czy walczyć z Chorobą?

A po co? Jeśli traktuje się Chorobę jako posłańca, to dlaczego miało by się z tym posłańcem walczyć? Choroba jest czymś bardzo podobnym do lampki kontrolnej w typowym pojeździe, informującej o nieprawidłowym działaniu jakiegoś z jego podsystemów. W typowej Akademickiej Medycynie nie dochodzi do leczenia prawdziwych przyczyn choroby i jej najlepszego uleczenia – zniknięcia, a prowadzona jest szkodniczą działalność, która podobna jest do zaślepiania kontrolki sygnalizującej problem i wzięcia całego pojazdu na „lawetę ustrojową”. Taka Akademicka Medycyna nie tylko nie leczy prawdziwych przyczyn, ale także coś zabiera – zabiera ten problem, który mógłby być rozwiązany w najlepszy możliwy sposób poprzez analizę – rozpoznanie nierozeznanych Przekonań, Definicji, Zapatrywań, Dążeń mogących wynikać z różnych przyczyn, również z wcześniejszych Traum – które przez to nie zostaną rozwiązane, zrozumiane i nie nastąpi wynikająca z tego nauka. Korzystanie z Akademickiej Medycyny uzależnia Człowieka od niej i wobec jej silnego oddziaływania sprawia, że Człowiek ten chcąc zalegitymizować i uzasadnić tę swoją szkodniczą działalność wobec siebie przyjmuje postawę, że lepiej trzymać się z tą Akademicką Medycyną – może i wrogiem, ale dużym, potężnym i silnym – więc ostatecznie wychodzi na plus. Czyżby?

Bóg rozdaje Choroby kompletnie bez sensu, jak Nazista strzelający z wieżyczki na oślep?

Taki obraz sytuacji dla Chrześcijan wydaje się jedynym właściwym, ponieważ gdyby tak nie było, to ludzie doszukiwali by się sensu tych Chorób i Wypadków i nie traktowali by ich jako czegoś z czym trzeba walczyć. Jakie jest prawdopodobieństwo, że Nowotwór Śmiertelny zabije Człowieka, który to Człowiek tylko stwierdzi, że Choroba ta jest dobrym „zrządzeniem boskim”, jest sygnałem od Dobrego Boga, od Mocy Najwyższych, że Człowiek ten powinien coś zmienić, że widocznie tkwi on w jakichś dysfunkcyjnych, szkodliwych konstelacjach, uzależnieniach, układach i Moce Najwyższe albo Bóg stwierdzają że to tak dłużej nie może być. Jakie jest prawdopodobieństwo, że taki Nowotór zabije, jeśli rzeczywiście taki Człowiek postanowi, że coś zmienia?

Samo twierdzenie, że Nowotwór lub Choroba zabija, a nie że to Człowiek sam siebie tą Choroba jest pogwałceniem logiki (Kalibracja: 20) Już sama zmiana podejścia do Choroby – choćby poprzez przeczytanie i przyswojenie niniejszego Artykułu (którego przesłanie kalibruje na 770) umocowuje takiego Chorującego na znacznie wyższym poziomie świadomości – energetycznym, co sprawia najpewniej, że Choroba ta przeskoczy sobie na kogoś, kto lubi być zabijany przez Choroby, na kogoś kto wierzy Stwórca i wymyślone przezeń Choroby są po to, żeby szkodzić. Taka wierząca w złego Stwórcę osoba, dzięki temu najpewniej będzie miała możliwość zamplifikować swoje chorobowe problemy i dzięki temu szybciej „palnie sobie w łeb”, aby nawrócić się do myślenia, że Stwórca, Bóg, Moc Najwyższa jest jednak dobra, a nie zła, że Bóg nie jest Nazistą z karabinem, a więc także i że Choroby są dobrymi posłańcami, taki jak kontrolki pojeździ sygnalizujące że coś się np. przegrzało i trzeba się zatrzymać. Więc dla takiej osoby, na którą coś przeskoczy to też w pewien sposób może okazać się korzystne.

Choroby przewlekłe u (dorosłych) dzieci

Pewnym szczególnym przykładem tego, że Choroby mogą nie wydawać się dobre mogą być Choroby przewlekłe u dzieci, także takich dzieci, które wydają się dorosłe. Może się wydawać iż dlaczego jeśli dziecko nie zdążyło jeszcze zrobić nic złego, zgrzeszyć, to coś zsyła na nie Chorobę? Przecież dziecko jest takie niewinne? Aby to wyjaśnić należy zrozumieć, że dziecko nie jest oddzielnym bytem, a wręcz każdy Człowiek i jego System Pochodzeniowy to jedno. Dzieci przez to iż są najsłabszym ogniwem w takim systemie ulegają pewnej presji ze strony reszty Systemu – co dzieje się automatycznie na poziomie nierozeznanym i zaczynają nieść lub kumulują Grzechy i Dysfunkcje dojrzalszych od siebie. Ta strategia także czasem może być korzystna dla samego Dziecka, ponieważ takie Dziecko woli zebrać niemoc, słabość, dysfunkcję od swoich przodków, aby ten System Rodzinny mógł „iść” dalej. Dzięki temu także czuje się potrzebne a więc i wspierane przez resztę Systemu. W zależności od osobistych dążeń takiego dziecka, taki obrót spraw może być nawet dla niego bardzo korzystny. Z wyższego punktu patrzenia – uwzględniając wiele ukrytych determinantów – zawsze jest w jakiś sposób korzystny, bo inaczej by się to nie zadziało. Jednak co dobre i chciane z perspektywy głębokich osobistych zapatrywań i misji życiowych nie zawsze musi być dobre z perspektywy typowego i rozumnego obserwatora patrzącego na taką Rodzinę.

Ustrojowa izolatka

W wielu przypadkach mogło by być dobre i korzystne dla wszystkich, aby odizolować chorujące (dorosłe) dziecko od jego rodziny (której się oddaje biorąc na siebie jej chorobę), poprzez odebranie przez aparat ustrojowy i umieszczenie takiego dziecka w bezpiecznej od tej jego rodziny przestrzeni – choćby w skromnym „ale własnym” pokoiku w jakimś ośrodku. Taka izolacja byłaby najpewniej korzystna dla wszystkich, gdyż umożliwiałaby każdemu z członków takiego systemu rodzinnego na dojście do własnej mocy i ograniczyłaby nadużycia i życie kosztem kogoś innego.

Warto zauważyć, że życiem kosztem kogoś innego jest zabronione w dorozumiały sposób w Konstytucji’97 w Art. 2. „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.”. Sprawiedliwość społeczna zaś według definicji na Encyklopedii PWN„Cechami wspólnymi zróżnicowanych wyobrażeń i pojęć sprawiedliwości społecznej są, w powiązaniu z zasadą odpowiedzialności za dobro wspólne narodu i ludzkości (interes powszechny) oraz zasadą solidarności ludzkiej, następujące postulaty: wyeliminowanie ze stosunków między ludźmi krzywdy, wyzysku, ucisku i przemocy, dyskryminacji rasowej, płciowej, religijnej lub politycznej, zniesienie niezasłużonego uprzywilejowania społecznego, zapewnienie wszystkim równości szans i równouprawnienia, uniemożliwienie życia kosztem innych.”

Choroby nie atakują bez ostrzeżenia..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *